zresztą ja bym zanegował istnienie czegoś takiego jak miłość... bo jest to
uogólniona nazwa: fascynacji, przywiązania, strachu, nienawiści,
wygodnictwa, przypadku, zbiezności kulturow - moralnych.
Mylisz chyba troche genezę miłości. Miłość nie rodzi się z '"fascynacji,
przywiązania, strachu, nienawiści, wygodnictwa, przypadku, zbiezności
kulturow - moralnych" to są co najwyrzej jej skutki i tylko te pozytywne, a
te negatywne to juz kwestia uczuc niższego rzędu. Powiem szczerze, że nie
wiem jak można wogule zanegować takie uczucie, to tak jakbym zanegował
istnienie urzytkownika: larzwo, bo jeśli nie istnieje miłość to co istnieje?
Tylko nienawiść i uczucia jej pokrewne. Jeśli nie ma miłości nie ma po co
żyć bo wg mnie żyje sie dla miłości, nie zawsze jest to miłośc w rozumieniu
chłopaka i dziewczyny. Kochać możemy na rózny sposób i różnie. I to jest wg
mnie celem życia. Czy znasz jakiś inny (sensowny) powód żeby żyć? bo mi do
tej pory nie przyszło nic na myśl.
Człowieka utozsamia sie przez to co lub kogo kocha. A więc gdy zanegujemy
miłość zanegujemy człowieka.
Pozdrawiam
AndreV